Łazienka Lejdi – poznajcie się

Zacznijmy od tego, że nawet najbardziej bujna wyobraźnia nie daje rady, żeby znaleźć w mojej łazience cokolwiek ze świata Lejdi.
Klasyczne kilka metrów kwadratowych w bloku z wielkiej płyty, na całkiem miłej części osiedla 650-lecia w Zgierzu. Ostatnio remontowana była około dwudziestu lat temu, ale na tyle dawno, że mało kto pamięta dokładną datę tego eventu. Jest upiornie ciasna i choć wygląda na pierwszy rzut oka na z grubsza ogarniętą, z każdego kąta czają się zapyziałe upiory. Z łazienki korzystają (nie bez wstrętu) dziesięcioletni Franek (miłośnik motoryzacji oraz majsterkowania), dwunastoletnia Tosia (nadzieja polskiej perkusji) oraz ich matka w ciągłym biegu – czyli ja.

Łazienka składa się z dwóch części – oddzielnie jest kibelek, oddzielnie „salon kąpielowy”. Marzyłam (!!!!!!!!!), żeby je połączyć, bo byłaby z nich piękna para… To się chyba jednak nie uda, co będzie pewnie zaskoczeniem dla wielu moich znajomych, którzy wiedzieli, że to był priorytet. Moje dzieci przez to nie chcą remontu w ogóle, a i mnie odebrało trochę motywacji. Dlaczego tak się stało – to jest WAŻNY temat na zupełnie oddzielny post.

Najbardziej nieproszonym gościem łazienki jest wanna. Dostanie zatem eksmisję. Towarzyszyć jej będą wszyscy mieszkańcy łazienki – poza pralką. Jest też nadzieja, że uda się już wkrótce nie nabijać siniaków i kaleczyć kolan o uszkodzony blat pod umywalką przy zbyt gwałtownym podnoszeniu nogi do depilacji. Liczę też, że to co jest na wierzchu i zbiera krzu uda się upchnąć w jakieś gustowne szafeczki.

Łazienka od jakiegoś czasu sama już błagała o eutanazję. Dawała rozpaczliwe sygnały, aż w końcu z bezsilności powolutku przestawała działać:
– wysiadło jedno z dwóch gniazdek – zakleiłam plasterkiem i po prostu nie korzystałam jednocześnie z suszarki do włosów i pralki
– wysiadła jedna dwóch lamp oświetlających lustro – nauczyłam się malować przy tej jednej
– zaczął przeciekać syfon sedesu – przecież tak łatwo zakręca się zawór przy rurze po spuszczeniu wody
– ułamał się element zamka w drzwiach – przecież to nie łazienka publiczna i spokojnie można się myć przy niezamkniętych od środka drzwiach
– rozmiękła i ułamała się półeczka przy wannie – no trudno, przecież to stara łazienka; przykryłam to ścierką mopa płaskiego
Polecam nie ignorować takich sygnałów, bo w końcu stwierdzicie: Po co sprzątać tą łazienkę, skoro ZUPEŁNIE nie widać efektu…