WC-ale nie takie tabu.

Dostałam właśnie projekt toalety. WOW! Nie jest łatwo wykrzesać coś wysmakowanego i jednocześnie funkcjonalnego z takiej powierzchni. Ale pani Joasi chyba się udało. Przy okazji wątku funkcjonalności postanowiłam rozprawić się z dwoma tematami kibelkowymi.

Bo czego nie może zabraknąć w WC oprócz papieru toaletowego? Oczywiście gniazdka z prądem oraz miejsca na… książki. Gniazdko to bardziej ukłon w stronę mojego potomstwa, które jest na etapie ekscytacji różnej maści kanałami na YT, ale już w niejednym domu widywałam kibelkowy laptop czy tablet. Dla mnie natomiast niesamowicie istotnym elementem nowej ubikacji ma być… miejsce na papierową książkę. Tak – ja też to robię. Czytam w toalecie. Zresztą bywalcy mojego domu z pewnością się tego domyślali, zrzucając niechcący leżące na mikropowierzchni opasłe tomisko np. trylogii Katarzyny Bondy (mam nadzieję, że autorka nie ma z tym problemu, gdzie zalegają jej świetne kryminały). Mojej pani projektantce udało się szczęśliwie wygospodarować miejsce, do tego za zamknięciem, gdzie będę mogła odkładać czytaną aktualnie książkę. (To też jest zaleta współpracy z architektką – ja mówię czego potrzebuję a ona próbuje znaleźć na to radę)

Długo zastanawiałam się, czy w ogóle o tym pisać, bo pewnie dla wielu osób książka w toalecie jest czymś niesmacznym, nieładnym, nietaktownym, może nawet obleśnym? Trudno – możecie nie pożyczać ode mnie książek, bo statystycznie rzecz biorąc prawie każda kiedyś uczestniczyła w procesie mikcji i/lub defekacji. Mając jednak na uwadze raport Biblioteki Narodowej za 2015 rok dotyczący czytelnictwa w Polsce –  temat jest poważny. Jestem w elitarnym gronie 37% Polek i Polaków, którzy w ogóle mieli w minionym roku jedną książkę w ręku (w domyśle ją przeczytało, oczywiście). Być może mamy wstręt do książek wyniesiony ze szkoły – bo kto lubi czytać to, co mu każą. Może czasem tłumaczymy się sami przed sobą, że brakuje nam czasu czy spokojnego miejsca na zatopienie się w lekturze? No cóż… toaleta idealnie się do tego przecież nadaje, a i czas tam spędzony zyska nową jakość 😛

Zatem remontujcie łazienki, róbcie w nich miejsca na książki i gniazdka do ładowania e-booków! I co… jakiś coming out? Nie ma wstydu, bo podobno już w średniowieczu zachęcano do oddawania się literaturze w miejscach, gdzie król piechotą chodzi. A i sam Umberto Eco powiedział kiedyś w wywiadzie, że najciekawsze książki czyta właśnie w toalecie.

Jeśli nadal uważacie, że czytanie w toalecie jest nienormalne – musicie się zmierzyć z tym, że wydano specjalne toaletowe książki:

  • „Kupa faktów. Najlepsza książka do czytania w toalecie”, Cary McNeal
  • „Kupa wiedzy. Książka dla miłośników czytania w toalecie” , Paul Kleinman,

 

P.S. Wątek hemoroidów zupełnie tu pominiemy 😛