A wszystko zaczyna się od decyzji. Part 1: projektantka

W remoncie wszystko opiera się na całej masie decyzji, które podjąć musimy. I o tych decyzjach warto napisać, bo złe czy dobre – każda zaważy w znaczący sposób nie tylko na efekcie końcowym, ale na całym procesie remontu. Od wydatków począwszy, a na naszym zdrowiu psychiczny skończywszy.

Pierwszą bohaterką, która na blogu się pojawiła była projektantka. Dlaczego warto dać się na ten „luksus” namówić pisałam już wcześniej.  Tylko skąd wziąć taką osobę? Moja – została po prostu polecona przez koleżankę, u której projektowała całe, dwupoziomowe mieszkanie. I to na pewno jest jedna z najpopularniejszych dróg podjęcia decyzji z kim współpracować – rekomendacja. Proponowałabym tu  nie patrzeć na projektanta/tkę przez pryzmat gustu osoby, u której pracowała. Ważniejszy jest cały proces współpracy klient-architekt, bo pamiętajmy, że ona/on pracuje na zlecenie inwestorki czy inwestora. Jak się dogadywali – Wy pewne też się dogadacie, choć planujecie zupełnie inny kolor płytek. Ja oczywiście obejrzałam stronę JNK Studio i trafiłam na współpracę pani Asi przy projekcie MAŁE ŁAZIENKI. I to tak naprawdę było dla mnie kluczowe. Potrzebowałam kogoś, kto nie tylko planuje wielkie apartamenty i salony kąpielowe, ale upchnie co trzeba na 5 m2. Przejrzyjcie sobie projekty z tej strony, bo naprawdę różnice w wyglądzie łazienki  „przed” i „po” rzucają na kolana.

Wiem, że wśród osób zasiedlających bloki z wielkiej płyty nieczęsto spotykamy ludzi inwestujących w profesjonalne projekty – możecie mieć zatem problem, żeby Wam kogokolwiek polecono. Dlatego warto skorzystać z innych źródeł wsparcia. Na pewno jest to stary poczciwy wujek Google i wszelkiej maści blogi czy fora internetowe. Z doświadczenia w poszukiwaniu wsparcia w innych sprawach, które nie są moją domeną, polecam Facebook. Nie dość, że sporo tam grup i fanpejdży tematycznych w zasadzie o wszystkim, to zawsze można wrzucić sobie na tzw. łola prośbę o pomoc. Jeszcze nigdy się nie zawiodłam.

Bardzo fajnym sposobem na znalezienie profesjonalistki/ty są też magazyny wnętrzarskie, których mnóstwo jest we wszystkich salonach prasowych oraz pisma branżowe. Ja bardzo lubię i papierowe książki, i gazety, dlatego zawsze jakieś kupuję. W nich, zazwyczaj na końcowych stronach, znajdziecie przydatne adresy i kontakty do osób czy firm, których projekty mogliście obejrzeć w magazynie. To kolejny dowód na to, że warto czytać treści pisane małym druczkiem.

Jeżeli jednak budżet nie pozwala Wam na współpracę z biurem architektonicznym, można skorzystać z oferty specjalnej dla klientów salonów. Polega to na tym, że decydujecie się na zakup wyposażenia czy płytek w wybranym sklepie – wówczas otrzymacie w gratisie projekt Waszej łazienki. Co za tym idzie – fachowiec wyliczy ile i czego Wam potrzeba. Skoro wiąże się to z koniecznością zakupu w salonie – albo zaliczkujecie płytki z wybranej kolekcji (z moich doświadczeń w kwocie ok. 500-600 zł), albo od razu robicie konkretnie zamówienie – wtedy bez zaliczki otrzymujecie projekt. Tak jest na pewno w salonie Inspiro Paradyża w Łodzi. W Zgierzu podobną ofertę ma sklep Standart .  Nie wszędzie jednak możemy liczyć na profesjonalny obmiar pomieszczenia, a ja nie do końca ufam sobie z miarką w ręku. Z doświadczeń znajomych i porównując je z moimi – jest to rozwiązanie połowiczne. Zatem – do decyzji…

Planując remonty u siebie, nieważne czy w łazience, czy innym pomieszczeniu – rozważcie temat współpracy z profesjonalistą/tką. Szukać ich można oczywiście w nieprzebranych zasobach sieci internetowej, ale warto też poprosić o rekomendację kogoś ze znajomych. Lubiącym oldschool – polecam stare dobre kolorowe magazyny o wnętrzach.