A wszystko zaczyna się od decyzji. Part 2: inspiracje

Skąd bierze się decyzja o remoncie trochę pół żartem, pół serio pisałam  zaraz po inauguracji bloga. Ale jak już się nam naprawdę wszystko popsuje, zaśniedzieje czy zajdzie kamieniem – nie wystarczy przepuścić Wisłę przez łazienkę i WC. Myślę, że nawet nie wystarczy zatrudnić architekta, tym bardziej, jeśli to ma być NASZA łazienka. No, chyba, że ktoś lubi niespodzianki i jest gotów w 100% zdać się na gust i koncepcje osoby z zewnątrz. Takie rzeczy to raczej w remontowych szoł telewizyjnych. (Zawsze zastanawiam się na ile bohaterowie i bohaterki mieli wpływ na efekt finalny metamorfozy wnętrza). Nie wyobrażam sobie sytuacji, że moje mieszkanie pozbawia się tego osobistego pierwiastka, z drugiej strony jednak – nie zawsze wiemy czego chcemy.

Lejdi wiedziała tylko, że jej łazienka musi być bardzo jasna, bo jest malutka oraz że chce mieć w niej jeden element „od czapy” – np. rzucające się w oczy, odstające stylem lustro lub lampę. To już coś, ale jeszcze cały czas za mało, nawet na spotkanie z architektem. Warto zatem – jako element podejmowania decyzji – poszukać inspiracji. Nie oszukujmy się – przysłowiowa Kowalska nie remontuje łazienek trzy razy do roku, więc i z doświadczeniem kiepsko. Ostatnio uświadomiłam sobie, że pomimo czterdziestki na karku, remont łazienki robię pierwszy raz w życiu. Tę, którą znacie już z bloga, „odziedziczyłam” z mieszkaniem po moich rodzicach. I choć w tamtym remoncie żywo uczestniczyłam jako młoda studentka – pamiętam tylko, że miałam wpływ na wybór płytek i półkę przy wannie ;).  Tu powinnam napisać, że lepiej późno niż wcale. Bo naprawdę późno – wyszłam poza polskie statystyki i wcale nie jestem z tego dumna.

Jeżeli zaś chodzi o poszukiwanie inspiracji dla MOJEJ łazienki, dzisiaj mamy naprawdę mocno ułatwione zadanie. Jeszcze dwadzieścia lat temu kolorowe magazyny o wnętrzach były „cztery na krzyż” (dziś o samych łazienkach znajdziemy kilka) a o nieograniczonym dostępie do internetu i zawartych w nim treści mogliśmy jedynie pomarzyć (obchodziliśmy dopiero 25 rocznicę pierwszego polskiego połączenia z wykorzystaniem technologii IP). Bez niego jakoś sobie, mimo wszystko, nie wyobrażam poszukiwania inspiracji.

Ja zaczęłam od klasycznego kopiuj/wklej wszystkich rzeczy, które mi się po prostu podobały. Bardziej analogowo – można sobie powycinać obrazki z gazet. Dostałam też radę od projektantki, żeby się nie ograniczać powierzchnią mojej łazienki czy jakimś przeczuciem, że to czy tamto nie pasuje lub się do mnie nie nadaje – archiwizujemy wszystko, co nas chwyta za serce. Po takiej podróży przez różne wnętrza dacie sygnał jaki styl jest Wam najbliższy – minimalistyczny, skandynawski, nowoczesny czy np. industrialny. I tu nie mogę sobie odmówić pokazania Wam kilku takich wirtualnych miejsc, przez które moje dzieci o mały włos nie dostały kolacji a ja zarwałam kilka nocy:

  • absolutnie wciągający: HOMEBOOK.PL
  • dające nadzieję, że wszytko jest możliwie: DEANTE.PL LADNYDOM.PL
  • portal organizujący konkursy dla architektów na projekty wnętrz: FOORNI.PL
  • polecone mi przez znajomą miejsce, które organizuje konkursy na prawdziwe metamorfozy łazienkowe: LAZIENKOWY.PL

Jest też taka stara i dobra metoda – może troszkę zapomniana, może troszkę męcząca, ale równie inspirująca  – należy po prostu pochodzić po sklepach. Namawiam, choć w dzisiejszych czasach pokusa załatwienia wszystkiego na ekranie laptopa jest ogromna.W sklepie jednak można utargować jakiś rabat, dotknąć, zobaczyć wszystko w świetle dnia. Wartością dodaną może być też spotkanie kogoś znajomego (np. spoza Facebooka) lub … znalezienie miłości życia (poza e-Darling i Sympatią też się zdarza). Z nią, czy bez niej – polecam też najbardziej niedzisiejszy pomysł, któremu poświęcę oddzielny wpis – spacer po łazienkach. Oprócz inspiracji – można wypić dobrą kawę i zjeść darmowe ciastko ;).

A jaki ktoś by chciał poczuć świat wielkiego dizajnu – można się wybrać na … targi. Łódź Designe Festiwal mamy pod bokiem już w II połowie października.

Dużo tego wszystkiego, wiem… Sama nie spodziewałam się, że remont łazienki wymaga jednak jakiegoś wysiłku intelektualnego. To wszystko najpierw zrobiło mi w głowie chaos, ale jak wiemy z niego rodzi się ład – u mnie też się zaczął rodzić. Liczę, że poród nie będzie przesadnie długi i zakończy się wieloma szczęśliwymi (dla mojej łazienki) rozwiązaniami.