Krótka historia łazienkowych udogodnień.

Prawie wszyscy je mamy, ale rzadko zastanawiamy się o ile trudniejszy byłby świat bez nich.

PRALKA

Z historycznego punku widzenia w kwestii prania zrobiliśmy jako ludzkość milowy krok. Pierwsze próby oczyszczania odzieży z brudu odbywały się po prostu poprzez wchodzenie do wody w ubraniu. Później kobiety używały tzw. kijanek czyli rodzaju kija lub łopatki, którymi uderzały w tkaninę stale ją spłukując, aby cząsteczki brudu oderwać od odzieży. Czasami, dla lepszego efektu, smarowano brudne ubrania mieszanką łoju i popiołu – czyli poprzedniczką dzisiejszego mydła. Natomiast nasze babki używały już bardziej nowoczesnego urządzenia – tary z drewna lub blachy. Pierwsza pralka wykorzystująca bęben została opatentowana 1851 roku przez niejakiego Jamesa Kinga i nosiła nazwę McAlpine; siedem lat później powstała pralka rotacyjna. Pierwszą pralkę przeznaczoną do pomocy gospodyni domowej stworzył William Blackstone w roku 1874. Zbudował ją w prezencie urodzinowym dla swojej żony. Pralka ta wykonana była z drewna a pranie odbywało się w wodzie z rozpuszczonym mydłem, gdzie drewniane elementy uderzały brudne ubrania. Kiedy po koniec XIX wieku wynaleziono silnik elektryczny – trafił on a także do ówczesnej pralki. Do końca tego stulecia królowały pralki z dwoma bębnami – zewnętrznym oraz wewnętrznym. Ten drugi wyposażony był w żebra, które podczas obracania się bębna unosiły ubrania ku górze, które następnie spadały do piorącego roztworu. Dzisiaj nie wyobrażamy już łazienki czy kuchni bez tego urządzenia, a każde wakacje pod namiotem pokazują jak wiele czasu i energii nam ono oszczędza.

SUSZARKA DO WŁOSÓW

Parę wieków temu, jeśli kobiety chciały wysuszyć włosy, mogły liczyć tylko na słońce i wiatr. Mając na uwadze pierwsze urządzenia do suszenia włosów, było to zdecydowanie zdrowsze i bezpieczniejsze rozwiązanie. Pierwsze suszarki stworzono, jak większość wyżej opisanych sprzętów, pod koniec XIX wieku. Używanie ich bywało jednak ryzykowne dla zdrowia i życia, nie były bowiem niczym innym, jak nawiewnicą ciepłych spalin na głowę. W 1890 roku francuski fryzjer Alexandre Godefoy wynalazł dużą, głośną i niewygodną suszarkę salonową. Historia suszarki ma też epizod z urządzeniem gazowym, a delikwentka chcąca szybko wysuszyć włosy ryzykowała poparzenie skóry zbyt gorącym powietrzem oraz zatrucie oparami gazu. W latach 50-tych XX wieku kobiety doczekały się przenośnych suszarek, które od tamtego czasu przeszły bardzo wiele metamorfoz, nie tylko związanych z wyglądem i wagą, ale przede wszystkim ze zmianami technologicznymi – nie parzą, nie niszczą włosów, suszą szybciej, a niektóre nawet jonizują.

SEDES

Czymże byłaby łazienka bez tego sprzętu. Remont mieszkania w najlepszy sposób obrazuje, jak trudne jest życie, gdy wyłączamy sedes z naszego codziennego życia, choćby na dzień. Okazuje się jednak, że ma on także wielką wartość historyczną. Ponieważ dawniej kloaki czy latryny spełniały nie tylko funkcję miejsc do wypróżniania się, ale także dzisiejszego koszta na śmieci – archeologowie czy inni naukowcy odnajdują w nich wielką wartość badawczą. Wrzucone tam wiele lat temu przedmioty, dzięki miękkiej konsystencji odchodów oraz beztlenowemu środowisku, zachowują się w doskonałym stanie. Stąd wiemy m.in. co i jak jedzono, czym się bawiono i na co chorowano.

Pierwsze toalety powstały około 4500 lat temu, a systemy kanalizacyjne były jednym z pierwszych wynalazków usprawniających życie miast. W starożytności z toalet korzystano zbiorowo, więc siłą rzeczy były one też miejscem gdzie kwitło życie towarzyskie i polityczne. Co ciekawe – panowała pełna koedukacja. W średniowieczu ta społeczna rola nieco zanikła. W XVI i XVII wieku Europa z  higieną była na bakier – załatwiano się gdzie popadnie, a zwłaszcza damy w obszernych drutowanych sukniach, pod którymi z oczywistych względów nie nosiły bielizny.  W XVIII wieku nieczystości bezstresowo wylewano na ulice, niejednokrotnie przechodniom na głowy. Tak było do czasu kiedy J.F. Brondel w 1738 r. wynalazł spłukiwaną toaletę, a 20 lat później A. Cummings opatentował kolanko pod muszlą zapobiegające wydobywaniu się nieprzyjemnych zapachów (źródło: „krótka historia toalet” onet.pl)

Piękną puentą niech będzie kultowy dialog z filmu „Chłopaki nie płaczą”:

Ojciec Laski: Dziś syneczku, tak jak ja przed laty, spójrz w tę studnię przeszłości. Co w niej widzisz?
Laska: Kupę
Ojciec Laski: Tak. to jest kupa. To jest odpowiedź. Od tysięcy lat wszystkim cywilizacjom, kulturom i religiom, wielkim wojnom i rewolucjom, najwybitniejszym ludziom na świecie zawsze towarzyszy kupa. Teraz rozumiesz – to jest życie. Mnie oszukasz, przyjaciela oszukasz, mamusię oszukasz, ale życia nie oszukasz. Dlatego zrozumiałem… zrozumiałem, że będę produkował sedesy, a my zostaniemy królami życia mój synu…
Laska: Życia nie oszukam… jestem synem króla sedesów. To wysoko postawiona poprzeczka.