Ostre cięcie.

Cięcia nigdy nie są czymś przyjemnym. Ani te cesarskie, ani filmowe, ani tym bardziej te budżetowe. Także i te remontowe mogą zdarzyć się bolesne i rozczarowujące. W przypadku remontu łazienki cięcia gresu i glazury nie unikniemy, więc temu właśnie procesowi chciałam poświęcić kilka zdań.

Zazwyczaj nie zdarza się sytuacja, żeby pomieszczenie udało się wyłożyć płytkami tak, aby nie musieć ich przyciąć, odciąć czy naciąć. A to narożniki, a to cokoły, a to otwory – dlatego warto wiedzieć jaka jest alternatywa dla metod standardowych. A do tych należy:

  • cięcie płytek za pomocą noża szklarskiego i szczypiec
  • cięcie za pomocą przecinarki do glazury

I oczywiście wszyscy fachowcy tak robią, ale nie wszyscy to rzemieślnicy wyższych umiejętności, więc możemy być rozczarowani/e. Cięcie płytek powyższymi metodami powoduje zazwyczaj odpryski i nierówności na brzegach.

20160918_1909371

 

Są oczywiście miejsca w łazience, gdzie nie przeszkadza jakaś nierówność, bo ukryje się pod np. armaturą lub listwą. Ale są i takie, które później będą nas „kłuły” w oczy. Są też po prostu trudne do wycięcia kąty, trzeba ciąć po łukach czy zrobić otwór. Kiedy poczytałam o tym na forach dla fachowców odnoszę wrażenie, że nie każdy poradzi sobie  bez problemu. „Z mojego doświadczenia wynika, że do cięcia płytek trzeba mieć rękę i oko, bo jak pójdzie krzywo to starta materiału. Lepiej zatrudnić fachowca” pisze jakiś forumowicz. No to „zatrudniłam” i kilka moich płytek zostało zawiezionych do WIKO. Mam ślicznie dociętą glazurę i gres do miejsc na widoku, co polecam. A wartością dodaną jest to, że nauczyłam się kilku nowych słów: ukosowanie, ryflowanie czy  waterjet. No cóż – lifelong learning jest teraz w modzie 😛