Szafki.

Szafki zamontowane! W mojej małej łazience szokująco duży wydaje się już natrysk, przy nim jednak pojemność szafek  pretenduje do miana Rowu Mariańskiego. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów nie tylko wszystko mi się mieści, ale mam tzw. luzy w szafkach. Kolejny raz chylę czoła przed pracą Joanny Sokołowkiej z JNK Studio i takim przemyśleniu projektu, żeby optymalnie wykorzystać wszystkie kątki i nie zagracić łazienki oraz ubikacji.

Do łazienki zaplanowałyśmy prostą białą szafkę, która w żaden sposób nie obciąża swoją obecnością tej mikro przestrzeni, a mieści na kilku piętrach wszystkie kosmetyki i akcesoria. Jej pojemność daje też nadzieję, że dorastające dzieci nie wyrugują mnie z półek wraz z przyrastającą wprost proporcjonalnie do ich wieku ilością perfum, dezodorantów, kremów, golarek czy odżywek.

20161010_2235071

Na drzwiach nie chciałam żadnych rączek i uchwytów, nie chciałam też systemu zamykania na docisk – żeby ograniczyć ślady palców. Stolarz zaproponował rozwiązanie polegające na nieznacznym wydłużeniu drzwi szafek tak, że wystają poniżej najniższej półki. Można dzięki temu otworzyć je chwytając od spodu i nie brudząc frontów. Nad pralką umyśliłam sobie blacik, żeby odrobinę ukryć to mało urokliwe, choć przydatne urządzenie. Niezbyt ładna przestrzeń po prawej stronie cierpliwie czeka na wieszaki do ręczników kąpielowych.

20161010_2033391

Ale co tam łazienka – to tak naprawdę ubikacja była przecież główną przyczyną remontu całości. Nazywając rzecz po imieniu – nie było gdzie położyć książki, więc WC nadawało się do wymiany :P.

20161010_2054571

No dobra. Szafka jest super nie tylko ze względu na tę półkę, ale przede wszystkim dlatego, że zmyślnie ukrywa paskudny pion z rurami, wykorzystując każdy zakamarek. Naprawdę nie sądziłam, że tam będzie tyle miejsca.

20161010_2206001

Szafka z przodu jest z lustrem, co optycznie bardzo powiększa łazienkę. Pierwotnie miała być otwierana do góry, ale ponieważ drzwi są ciężkie (szkło) – powinien być założony znacznie lepszy, więc i droższy system zawiasów i jakiś pneumatycznych podnośników.  Odpuściłam, bo naprawdę jestem już totalnie spłukana. Zupełnie wbrew projektantce zdecydowałam, że drzwi będą otwierać się klasycznie na boki. Mam nadzieję, że Joanna mi wybaczy niesubordynację 😉

20161010_2212481

Czeka Was jeszcze kilka słów o sprzątaniu i wreszcie pokażę ostateczny efekt widziany okiem aparatu Maćka Janowicza.