Z prądem i pod prąd oraz dlaczego warto fotografować remont

Unplugged to fajne są koncerty, ale może niekoniecznie dom. W remoncie, który obecnie Lejdi ma na przysłowiowej tapecie, zdarzyła się sytuacja tak absurdalna, że idealnie nadawałaby dla Barei. Jak pewnie pamiętacie, nasz bohater – Rafał, zakupił kilka lat temu dom w stanie surowym – zamkniętym. Zaczął w nim remont, ale sytuacja życiowa zmusiła go do wstrzymania prac. Wówczas została wykonana m.in. instalacja elektryczna w całym domu, a po fachowcach od prądu do domu weszli tynkarze. Mieli oni wykonać tzw. tynk zacierany, dzięki któremu nie trzeba byłoby później kłaść gładzi gipsowej. I owszem –  panowie zacierali tak intensywnie, że zatynkowali przy okazji 10 gniazdek i włączników. Niekoniecznie interesowało ich, czy tam jest jakaś elektryka, po prostu skupili się na swoim tynkarskim zadaniu. Teraz, kiedy nastąpił powrót do remontu – rozpoczęło się poszukiwanie gniazdek. Podczas mojej pierwszej wizyty na budowie Rafał, w towarzystwie elektryka właśnie rozpoczynał kucie idealnie gładkich ścian w kuchni. Panowie nie byli pewnie ilu punktów poszukują.

_dsc0203

Przedwczoraj, w prawie gotowej do zasiedlenia, wymalowanej sypialni odkryto kolejne trzy. Niestety bilans punktów elektrycznych nadal jest na zero, bo odnalezione również miejsca na włączniki, nie włączają absolutnie niczego.

 

_dsc0110

Całą sytuację choć częściowo uratował fakt, że Rafał fotografował te kilka lat wstecz zarówno stan surowy, jak i postępy prac. Dzięki temu dzisiaj łatwiej było zlokalizować miejsca na ścianach gdzie przebiega instalacja.

_dsc0127Na własne oczy widziałam, jak inwestorzy biegali z laptopem po domu, obstukiwali ściany, wydając okrzyki radości przy każdym znalezionym gniazdku. I straszno, i śmieszno…

_dsc0251

Tak, wiem, że nasuwa się pytanie – gdzie podziały się plany instalacji elektrycznej?! Były – w głowie elektryka, więc zniknęły razem z nim.

Być może fotografowanie i relacjonowanie swojego remontu np. na Facebooku nie jest wcale takie głupie. Żeby się nie okazało, że uratuje kiedyś kogoś z nas przed skuwaniem nowych tynków.