Łazienki w kilku rzutach

W remontowanym po kilkuletniej przerwie domu Rafała są dwie łazienki. Na dole – mała, dość wąska i (na początku remontu) w stanie surowym – nazwijmy ją numerem 1. Druga jest na piętrze i wymagała mniej pracy, by ją wykończyć. Były tam już położone płytki, zamocowano część białego montażu i w niej właśnie znajduje się domowa sucha sauna.

Tutaj z pewnością problemem była dziura w płytkach zrobiona przy okazji… montażu grzejnika. Naprawdę trudno zrozumieć czemu poprzednia ekipa pracująca w tym domu najpierw położyła glazurę, a dopiero później podkuwała w niej przyłącza do grzejnika (to zupełnie coś z serii „remontowy koszmar”).

_dsc0397

W łazience nr 2 pojawiła się także wreszcie wanna z wyjątkową baterią trójotworową Jaguar Deante. Do wanny ekipa remontowa zaproponowała dwoje drzwi rewizyjnych z maskownicą z miejscem na glazurę, tak by można było w dowolnej chwili dokonywać konserwacji syfonu wanny i przyłączy baterii, zwłaszcza że ta ostatnia objęta jest siedmioletnią letnią gwarancją.

_dsc1783

Ale zanim wanna trafiła na piętro – troszkę się nasi inwestorzy musieli nagimnastykować 😉

_dsc9924

W górnej łazience, oprócz sauny, którą uważam za elementy tyleż luksusowy, co naprawdę godny naśladowania (i pewnie poświęcę mu kiedyś oddzielny tekst) mamy jeszcze jedną rzecz do pozazdroszczenia.

_dsc1806To piękna umywalka Villeroy & Boch (z obszernymi rantami do odłożenia kosmetyków), która dostała do ozdoby dwie baterie Werbena Deante z kaskadowym wypływem wody.

Dużo więcej przygód związane jest jednak z łazienką nr 1. Pierwotnie Rafał zakładał, że poradzi sobie z obmiarem i projektem sam. Nie była brana pod uwagę płatna usługa architekta czy dekoratora wnętrz.

_dsc0273

Jednak problemy z małą łazienką zaczęły się nawarstwiać. Zakupiony przed laty grzejnik, nieumiejętnie zabezpieczony przez wykonawcę, zardzewiał. Gdy weszła nowa ekipa remontowa okazało się, że wcześniej, z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu, do ścian były przykręcone płyty karton-gips i uszczelnione klejem na 3 cm, tym samym zmniejszając i tak już małą łazienkę o kolejne cenne centymetry. To niestety w żaden sposób nie zapewniło kątów prostych w narożnikach. Chcąc wyjść z tego impasu i nie brnąć w kolejne problemy, przy tym nie zwiększać budżetu remontowego, zapadła decyzja o skorzystaniu z usług profesjonalnego architekta wnętrz. Taka usługa jest gratis przy zakupie płytek w salonie łazienkowym Bokaro. Dzięki temu, inwestor uzyskuje kilka wersji tej samej łazienki, a architekt przelicza płytki dodając zapas (zwykle 10%) oraz wyrysowuje makietę z fugami dla wykonawcy.

_dsc1449Tak rozpoczęła się nieplanowana współpraca z architektką Martą Micał, która ratowała sytuację, hołdując zasadzie – jak nie możesz czegoś ukryć – to wyeksponuj!  Właśnie dzięki temu niechciana półka stała się mocnym akcentem dekoracyjnym dolnej łazienki – pozyskując kolor Kleopatra. Rafał trafił do pani Marty z prowizorycznymi  rysunkami, amatorskimi zdjęciami z telefonu  i samodzielnie pobranymi wymiarami.

20161024_111536To wystarczyło, ponieważ dobry architekt, mając tylko te informacje, jest w stanie zaproponować wierną wizualizację i ciekawe rozwiązania, np. specjalne miejsce na papier i szczotkę WC. Aby taka wizualizacja spełniała oczekiwania inwestora, poza pomiarami niezbędna jest ogólna wizja i przekazanie m.in. preferowanej gamy barw tudzież stylistyki elementów wyposażenia wnętrza.

_dsc1401Należy pamiętać, że samodzielny pomiar łazienki wiąże się z pewnym marginesem błędów, którego na odległość architekt nie jest w stanie zweryfikować. Dlatego to rozwiązanie okaże się świetne, ale tylko w przypadku, gdy mamy bardzo samodzielnego i doświadczonego wykonawcę, który w trakcie prac zweryfikuje ewentualne nieścisłości. Taka trójstronna współpraca inwestor – architektka – wykonawca może zaowocować naprawdę ciekawym efektem końcowym. A jaki będzie? Sami ocenicie wkrótce. Tymczasem prezentujemy projekt łazienki w kilku rzutach.

ostateczna-1_3

ostateczna-1_4ostateczna-1_7