Rozmowy w okolicy remontów. Kamil Drygielski – właściciel firmy remontowej.

Przyszedł czas na drugi wywiad. Tym razem udało mi się porozmawiać o remoncie z perspektywy wykonawcy. Udało – ponieważ nie jest łatwo „ukraść” kilkadziesiąt minut na rozmowę komuś, kto zawodowo remontuje nasze domy, mieszkania i biura.

logo_jpgRGBTym większe podziękowania dla Kamila Drygielskiego, właściciela firmy Color House z Łodzi, która zajmuje się kompleksowymi remontami wnętrz i elewacji.

 

 

Każdy remont to zawsze duże wyzwanie. Czy także dla wykonawcy?

Oczywiście, że każde zlecenie jest dla mnie w pewnym stopniu wyzwaniem – przede wszystkim chodzi o to, aby sprostać wymaganiom klientów. Patrząc na remonty z perspektywy lat – przestało to już być zwykłe malowanie ścian. Zmieniły się głównie oczekiwania klientów, poza tym media narzucają nam systematycznie nowe trendy. Nie da się traktować tego jak do kolejnego zlecenia.

Czy w związku z tym, ludzie podchodzą do remontów realnie, czy raczej mają trudne do zrealizowania plany i zamierzenia?

Dla klienta najważniejsze jest to, co sobie wymarzył. Pod warunkiem, że jest to rozsądne i zgodne ze sztuką budowlaną – staramy się te marzenia zrealizować. Jeśli miałbym wykonać coś, co zagrażałby bezpieczeństwu klienta, na pewno bym się tego nie podjął. Ale oczywiście korzystając ze swojej wiedzy i doświadczenia – szukałbym innych rozwiązań.

Rozumiem zatem, że COLOR HOUSE „niemożliwe robi od ręki, na cuda trzeba zaczekać”.

Color House jest młode, ambitne, żądne nowych wyzwań. Uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych, a ogranicza nas tylko wyobraźnia i budżet.

Jak klienci powinni przygotować się do współpracy z wykonawcą?

Myślę, że nie muszą się szczególnie przygotowywać, zwłaszcza w tematach technicznych. Najważniejsza jest komunikacja – trzeba jasno sprecyzować jakie ma się oczekiwania wobec mnie, jak również jak wyobrażamy sobie remontowane pomieszczenia.

A presja czasu? Jak sobie z radzić w sytuacjach gdy gonią terminy?

Presja czasu dotyczy głównie zleceń inwestycyjnych i budżetowych. Terminy są wtedy nieubłagane i często nierealne, a umowy obarczone karami, czasem wielotysięcznymi. Takie właśnie zlecenia są najcięższe. Przy pracach z klientem prywatnym czas również odgrywa bardzo ważną rolę, ale to już są rozsądne terminy, które ustalamy na początku współpracy.

Kiedy pierwszy raz spotyka Pan klienta/klientkę od razu myśli – „będzie jazda!” lub wręcz przeciwnie – „szykuje się dobra współpraca”.

Tak, ponieważ mam bardzo dobrą intuicję i po latach pracy z klientami potrafię trafnie ocenić ludzi. To się czuje i czasami wystarczy kilka zdań, aby przewidzieć czy współpraca będzie dobra. Obie strony powinny skończyć remont zadowolone, więc warto z intuicji korzystać.

Z perspektywy osoby remontującej, jestem ciekawa co najbardziej denerwuje Pana w inwestorze, a co np. ułatwia współpracę?

Jedyne co może denerwować, to zmienianie ustaleń w trakcie wykonywania zlecenia. Natomiast bardzo ułatwia pracę, kiedy klient jest zdecydowany, wie czego chce i konsekwentnie do tego wspólnie dążymy.

A jak różni się współpraca z kobietą i mężczyzną inwestorami?

Współpraca z mężczyzną i kobietą zależy od rodzaju prac i ich etapu. Kobiety zazwyczaj zaangażowane są w sferę estetyczną remontów, tj. dobór płytek, kolorów farb, rodzajów paneli i innych dodatków. Współpraca z mężczyzną opiera się głównie i najczęściej na sprawach technicznych, instalacyjnych.

Zdradzi nam Pan jakiś patent – jak podejść do „majstra”, żeby nas nie oszukał, nie „ściemniał”, był terminowy? Nie muszę przecież udowadniać, że na rynku są naprawdę bardzo różni wykonawcy…

Uważam, że najpierw szczegółowo powinny być omówione najmniejsze detale wykonywanych prac, a później zapisane. To pozwoli uniknąć niepotrzebnych nieporozumień typu „tego nie mieliśmy w zakresie” lub „ja myślałam, że to też zrobicie”. Na początku prac ustalmy z majstrem rozsądny termin, ważne też jest ustalenie płatności i na jakim etapie się rozliczamy. Proponowałbym podzielić sobie pracę na takie etapy – „wykonania” i „płatności”, a na pewno zachęci to wykonawcę do terminowości.

To sugeruje, że lepiej remontować z firmą, kimś, z kim możemy spisać umowę. A co z tzw. „złotą rączką” czy „bohaterem domu”? Może czasem warto skorzystać także z ich usług?

Moim zdaniem rola złotej rączki czy bohatera domu powinna się ograniczyć do drobnych napraw domowych typu: wymiana żarówki, gniazdka, czy zadań zajmujących niewiele czasu i nakładu pracy. Firmy lepiej wybierajmy w momencie gruntownego remontu. Przewaga zasadnicza polega na podejściu i zakresie oferowanych usług. Firma przez swoją stałą obecność w branży jest na bieżąco z nowinkami i technologiami budowlanymi.

Ma Pan w historii zawodowej jakieś traumatyczne zlecenia?

Tak, zdarzały się, ale nigdy chyba nie dotyczyły klientów indywidualnych. Przede wszystkim te kilka złych doświadczeń mam ze współpracy z innymi firmami. Ale nie chcę tego wspominać. One są dla mnie na pewno nauką na przyszłość.

Proszę na koniec powiedzieć, skąd pomysł na taki zawód i firmę?

Wyniknął i pasji, i z rozsądku, i rachunku ekonomicznego. Remontuję już od 16 lat. Najważniejsze jest czerpać satysfakcję z swojej pracy, a mnie ona nadal sprawia bardzo dużą przyjemność. Miło się patrzy na końcowe efekty, zadowolenie klienta, który we wnętrzach wychodzących spod mojej ręki będzie wypoczywał, pracował czy np. spędzał czas z rodziną.

Dziękuję za rozmowę i życzę jak najwięcej klientów nie zmieniających ustaleń w trakcie remontu  😉