Co w mchu piszczy?

Nie pomyliłam się, a Wy dobrze czytacie. Tak. Będzie o mchu na blogu, mimo, że nie jest to blog miłośniczki leśnictwa i ogrodnictwa ;). O mchu będzie u Lejdi, bo to właśnie mech ostatnio jest hitem dekoracji, ożywiającym betonowe, minimalistyczne szarości nowoczesnych biur i domów. Jest wiecznie żywy, soczyście zielony i co może wydawać się dziwne – zupełnie samoobsługowy.Zatem jeżeli macie skłonność do mordowania roślin doniczkowych poprzez topienie ich na zmianę z ususzeniem – mech może być idealną alternatywą dla Was.

  • Mchu się nie podlewa, ponieważ sam pobiera wilgoć z otoczenia (wystarczy, że w domu jest wilgotność na poziomie 40%).
  • Można go montować w pokojach, łazienkach, przedpokojach – dowolnie, byle by nie bezpośrednio przy źródle ciepała, np. kominku.

Tak wyglądał na stoisku podczas targów 4DD.

Taki mech można nabyć m.in. w firmie Mera (również przez internet z wysyłką do domu). Dostępne są trzy, pięknie nazywające się rodzaje tej naturalnej dekoracji: mech poduszkowy, chrobotek reniferowy i mech leśny. Wszystkie montowane są na specjalnych panelach, które bez problemu można za pomocą kleju umieścić na ścianie. Podstawowy wymiar panela to 30×30 cm, a orientacyjny koszt to 250 zł.  W salonie Mera też można zamówić indywidualny, większy rozmiar. Czas realizacji takiej leśnej, niepowtarzalnej dekoracji to 2 tyg.

 

zdjęcie pochodzi z FB firmy MERA