NOWOROCZNE POSTANOWIENIA

Internety podają, że 80% Polaków robi postanowienia noworoczne, ale tylko 8% je realizuje i to tylko w części. Mamy zaawansowany luty, a co za tym idzie pierwszy miesiąc realizacji postanowień noworocznych za nami. Zastanawiasz się, o jakich postanowieniach piszemy? No przecież nie tych na 2019J Jeśli strzeliliśmy w punkt z Twoją reakcją znaczy się, że Twoje postanowienia noworoczne straciły na znaczeniu jakieś 33 dni temu…Pytanie dlaczego tak się dzieje, że co roku planujemy remont łazienki czy też kuchni i odkładamy go na kolejny, nie wspominając o kursach językowych, zagranicznych podróżach, poprawianiu czytelnictwa i byciu fit… O tym jak poprawić skuteczność w realizacji planów budowlanych czy to tych dotyczących dachu nad głową czy też tkanki mięśniowej, czytajcie dalej…Jest jeszcze nadzieja na realizacje celów 2018 r.

Najpierw czego nie robić:

Nie obmyślać postanowień w drodze do pracy, lekarza i innym tzw. międzyczasie (który przecież z logicznego punktu widzenia nie istnieje) tylko dlatego, że w radiu właśnie leci audycja o tegorocznych postanowieniach noworocznych.

Nie nadawać wszystkim tego samego znaczenia i nie tworzyć niekończącej się listy –to nie ma być ćwiczenie na kreatywności (choć tej nigdy za wiele).

A jeśli już  tak zrobiłeś i masz tę odwagę przyznać się do tego sam przed sobą to:

  1. Zaparz na początek kubek dobrej kawy/herbaty* i zastanów się na czy zależy Ci najbardziej. Nie rób tego na kolanie. To nie ma sensu, bo remont skończy się na wizycie w lerłamerlemach czy innych obichkenobich.
  2. Następnie nadaj tym celom priorytety. Jeśli poprawienie beznadziejnych statystyk Polaków w czytelnictwie wydaje Ci się walką z wiatrakami może warto przed nimi postawić np. częstsze wyjścia do teatru;-) Nie to, żeby teatr był mniej ambitny…
  3. A teraz najważniejszy punkt programu: MUSISZ obwieścić swój boski plan całemu światu. Zacznij od spisania go (tak, nie wystarczy sobie pomyśleć… od myślenia, skądinąd mało przyjemnego, o pleśni w łazience do nowej fugi jeszcze daleka droga). Wystaw listę na światło dzienne, podziel się nią z bliskimi a bądźże tak odważna/ odważny i powiedz, że masz plan budować masę na siłce 3 razy w tyg. Jeśli masz akurat taki plan (choć bardziej spodziewalibyśmy się Ciebie na blogu Chodakowskiej;-) PS Mamy nadzieję, że to przeczyta i jak będzie wspominała o remontach to w ramach reguły wzajemności, przekieruje do nas;-) Na początek miejmy nadzieję, że ma poczucie humoru…

Jeśli myślisz, że to już koniec to się mylisz. W tym miejscu masz dwie rzeczy do wyboru:

Jeśli celem było byciem fit nie kończysz na zakupie multisportów. A w przypadku planowania  remontu nie ograniczasz się tylko do czytania naszych wpisów na blogu (choć możesz czytać też i bez remontów-ludzie mają różne hobby). Jeśli jesteś poważny i planujesz remont w dowolnym momencie, niekoniecznie z okazji zmiany kalendarza to jak to mawiają Słowianie czas na wyższy level.

W tym momencie polecamy skorzystanie ze starej, ale jarej, metody formułowania celów, której akronim (trudne słowo), kojarzące się mniej lub bardziej miło, brzmi SMART.

SMART_AS – jak specific – konkretny, czyli jednoznaczny, bez miejsca na luźne interpretacje

M – measurable – mierzalny, czyli tak określony, że da się sprawdzić jego realizację

A – achievable – osiągalny, czyli ambitny (a remont zawsze jest z kategorii ambitnych), ale też wykonalny ( a to już nie zawsze)  Nic tak na wstępie nie podcina skrzydeł ( i nie mówimy tu o tych drzwiowych, choć akurat drzwiami można sobie przyciąć te i owe członki) jak coś co uważamy za niemożliwe do osiągnięcia już na początku.

R – realistic – realny lub czasami tłumaczony-co my wybieramy-jako istotny (relevant)-czyli posuwający nas naprzód.

T – time-bound – określony w czasie – z naciskiem na dokładnie określony.

 

Teraz wystarczy każdy cel potraktować jak osobny projekt i rozpisać w szczegółach. Dajmy na to ten remont łazienki dookreślamy: wymiana glazury, zamiana wanny na brodzik, wymiana oświetlenia, drzwi, armatury itd. inaczej istnieje wysokie ryzyko, że skończy się na wymianie wazoników, dywaników…Zawsze to coś, ale nie nazywajmy tego dumnie remontem łazienki, zwłaszcza generalnym;-)

Jak konkretnie opiszemy co chcemy zrobić, zawsze da się to sprawdzić, trudno nie zauważyć, że z łazienki zniknęły poperelowskie szmaragdowe kafelki czy pożółkła, żeliwna wanna.

Teraz sprawdzamy, czy nasz cel jest osiągalny. Mierzmy siły na zamiary, zwłaszcza, że remont kosztuje więcej i trwa dłużej niż się chciało. To że nie są to truizmy, wie każdy kto choć raz takie postanowienie noworoczne sobie zafundował. Zatem może jednak nie ma co szaleć z tą wymianą drzwi w łazience, bo zaraz się okaże, że trzeba do budżetu wydatków dopisać skrzydła (te drzwiowe) do innych pomieszczeń. Tu warto byłoby zrobić wcześniej jakiś rekonesans cen, bo jeśli jesteś statystycznym Kowalskim/ą, to ostatni remont robiłeś 10 lat temu. I dopiero wtedy zobaczyć, czy to co nam przypadło do gustu, a będzie tego sporo, jest na naszą kieszeń.

Jeśli nasza łazienka lata świetności miała za czasów miesiąca miodowego naszych rodziców to trudno o cel bardziej istotny.

O czasie to już napisano nie takie dzieła;-) W końcu czas leci, czas ucieka, czas to pieniądz, czas przecieka przez palce itd. Zwłaszcza ze względu na to ostatnie, warto ten remont łazienki podzielić na mniejsze etapy i osadzić je na linii czasu, np. 1. kwartał znalezienie projektanta, projekt i wybór materiałów oraz „zaklepanie” dobrej ekipy remontowej. Drugi kwartał gromadzenie materiałów. Nie oszukujmy się, na dobrą ekipę się czeka. Dobrze jak remont da się przeprowadzić w lipcuJ. Zakupy dodatków oraz łazienkówka (odmiana parapetówki z piciem szampana w łazience- nie mylić szamponu)- 3. kwartał, czyli zanim dzieci wrócą z wakacji.

Na koniec dobrze byłoby odpowiedzieć sobie jeszcze na dodatkowe pytania:

Kto będzie związany z remontem? Bo jeśli np. życiowy partner-warto byłoby zadbać o świadomość celu;-) W końcu dobremu mężowi nie trzeba powtarzać co pół roku o remoncie… Jak powiedział, że zrobi to zrobi;-)

A drugie istotne pytanie: to co może stanąć nam na drodze np. ograniczenia finansowe, czasowe itd. im więcej przeszkód zawczasu dookreślimy tym relaks w łazience marzeń za pół roku bardziej realny np. z dobrą książką podczas kąpieli (pod warunkiem, że nie zamieniliśmy wanny na prysznic)…do czego będziemy dopingować kolejnymi wpisami i fotami na blogu.