ALTERNATYWA DLA YETI, CZYLI O KUCHNI OD KUCHNI

Jeśli Wasza kuchnia wygląda jak ta na zdjęciu a nie mieszkacie na stancji, to  czas spojrzeć prawdzie w oczy. Dzisiejsza kuchnia nie tylko jest sercem domu, ale za sprawą zmieniającej się rzeczywistości, kreacji mediów, dostępności materiałów, o której nasi dziadkowie i rodzice mogli tylko pomarzyć, stała się też miejscem reprezentacyjnym. To tu, o ile tylko pozwala metraż spotykamy się nie tylko z rodziną, ale i ze znajomymi. Jeśli to tylko możliwie otwieramy kuchnie na salony, nawet gdy nie mamy ambicji kulinarnych na miarę MasterChef’a, a przysłowiowego „fartucha” trzymamy głęboko w szufladzie.

A jak już jesteśmy przy szufladzie, wypchanej po brzegi, bez separatorów i dopychanej za pomocą najbardziej sprawdzonego mechanizmu, czyli własnego kolana warto, zwłaszcza jeśli jesteśmy na etapie remontu, pomyśleć gdzie i u kogo zrealizować tzw. zabudowę kuchenną.

Możliwości jest klika. Teraz poza salonami meblowymi również Castoramy, Bricomany i inne many rozwijają działy meblowe, mają cykliczne akcje poświęcone łazience i kuchni. Możemy się zdać  na projektanta, który na etapie remontu, precyzyjnie rozrysuje nam meble po sam sufit, często też poleci wykonawcę, z którym współpracuje i takie rozwiązania zwykle opisywaliśmy na blogu. A ze stolarzem, który ma dobrą jakość, akceptowalną cenę i realizacje w terminie jest jak z Yeti… Wszyscy o nim słyszeli, ale tylko nieliczni twierdzą, że go poznali osobiście😉

Nie ma problemu, jeśli nas stać na uwzględnienie projektu mebli kuchennych w projekcie urządzanego mieszkania a architekt wykona dla „meblarza” rysunki szafek, rozplanuje przyłącza oraz określi materiał. Doświadczenia pokazują, że poza projektem i wykonaniem musimy się liczyć również ze skutkami takiej współpracy. Przecież trzeba pamiętać, że projektant i stolarz nawet jeśli stanowią dream team to są to oddzielne firmy. I przy ew. reklamacjach, przyjdzie nam jednak toczyć walkę samemu. A jest o co, bo zabudowa kuchni w zależności od metrażu i materiałów potrafi kosztować od kilku do kilkunastu, a w ekstremalnych warunkach do kilkudziesięciu tysięcy. Chcąc się ustrzec przed ew. problemami z terminem, jakością szafek, lakierowanych frontów raczej odradzamy oszczędności w postaci: meble bez rachunku. Należy pamiętać, że kuchnia to środowisko wilgotne, a gdzie wilgoć i płyta meblowa tam mogą być problemy. Realizacje, które mieliśmy okazję oglądać zwykle były robione przez małe  firmy, bez rozwiniętego serwisu pozakupowego.  Dlatego by móc coś zdziałać po tzw. odejściu od kasy warto na piśmie określić nie tylko kolor i rodzaj materiału oraz rozrysować układ AGD i szafek, ale wskazać rodzaj mocowań, mechanizmów otwierających, czyli to czego nie widać, dookreślić odpowiedzialność za montaż zlewu, baterii czy piekarnika oraz spisać zasady gwarancji. Z własnego podwórka wiemy, że frustracja (po kilku miesiącach użytkowania nowej kuchni, której raty jeszcze spłacamy), na widok pękającego w oczach blatu kuchennego, którego cena potwierdzałaby europejską produkcję i niestety tylko cena, sięga zenitu, a wobec niepoważnego stolarza i inwestor i projektant pozostają bezradni…

Jakoś nigdy do czasu ostatnich realizacji nie mieliśmy okazji zobaczyć kuchni zakupionej w Ikea, która bądź co bądź w Polsce ma całkiem pokaźne grono wyznawców. Jak już spotykaliśmy szwedzkie meble to były raczej te z salonu czy gabinetu. Zwykle słyszeliśmy opinie, że kuchnia to musi być oryginalna, dopasowana do indywidualnych potrzeb, realizowana pod wymiar. Widząc efekt końcowy poniższej kuchni, jej klimat, wykończenie i co najważniejsze, słysząc opinię od źródła, czyli od właściciela o samej realizacji, dochodzimy do wniosku, że może jednak warto porównać wszystkie „plusy dodatnie i ujemne” zanim podejmiemy decyzję na pewnie naście kolejnych lat.

DSC_8625

Nie wiemy jak Wam, ale nam naprawdę podobała się ta kuchnia, stworzona w klimacie loftowym, a w zwykłym bloku z płyty. Zatem pierwsza obawa, że kuchnia realizowana w Ikea będzie z metra cięta niczym boksy, z których człowiek nijak nie może się wydostać na skróty ze sklepu jak tylko ulegnie pokusie pójścia nie po strzałkach wyrysowanych celowo na podłodze w trosce „ by niczego nie pominąć”, jest złudna.

Drugi argument, który mógłby odstręczać to ryzyko popełnionych błędów w pomiarach, które trzeba dostarczyć do sklepu, czyli coś co zwykle robi za nas stolarz, uwzględniając położenie przyłączy wod-kan, odległości od parapetu do podłogi, umiejscowienie kaloryferów, uwzględnienie światła drzwi czy okien. Możliwości są dwie: albo próbujemy to zrobić własnymi siłami wg wytycznych z samouczka Ikea dostępnego na www IKEA

https://www.ikea.com/pl/pl/catalog/categories/departments/kitchen/?icid=itl|pl|menu|201802131012490692_200

albo zamawiamy pomiar kuchni w sklepie-koszt 200 zł. Termin umawiamy telefonicznie, a ponieważ jest to spółka współpracująca, na siebie biorą w tej cenie odpowiedzialność za ew. błędy, ponieważ usługa obejmuje obowiązek idealnego odwzorowania stanu aktualnego mieszkania. To do czego jesteśmy zobowiązani jako kupujący, to zagwarantowanie swobodnego dostęp do miejsca, gdzie mają być zamontowane meble.

W trakcie pomiarów oznacza się na planie:

  • Odległości miedzy ścianami, od podłogi do sufitu, od narożników do drzwi
  • Otwory okienne
  • Elementy wystające ze ścian: kaloryfery, kratki wentylacyjne, rury
  • Rozmieszczenie doprowadzenia wody i odpływu
  • Położenie gniazdek elektrycznych i włączników światła
  • Informacje o materiale, z jakiego wykonane są ściany

Po etapie wymiarowania możemy zobaczyć naszą przyszłą kuchnię na planie w programie dostępnym na stronie Ikea.

DSC_4787

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Warto podkreślić fakt, że mamy czas na zastanowienie i przedyskutowanie projektu w domu, a swoje uwagi możemy nanieść w programie on-line.

Kolejny etap to spotkanie z projektantem Ikea w sklepie w celu przygotowania projektu zabudowy wraz z wizualizacją-bezcenne dla tych z mniejszą wyobraźnią przestrzenną. Tutaj należy również przełamać stereotyp, że kupując meble w Ikea musimy zamówić wszystkie elementy AGD w sklepie. Okazuje się, że nie ma takiego obowiązku. W opisywanej kuchni wykorzystano wolnostojącą lodówkę z poprzedniego mieszkania, zlewozmywak i baterię kuchenną wybrano z katalogu Deante, a okap kominowy to model Futuro marki Laveo. http://laveo.pl/produkt/futuro-okap-60-cm/

Jednak preferując sprzęt innej marki, będziemy zmuszeni uwzględnić dodatkowy koszt montażu przez montażystów Ikea-cena zależna od liczby elementów.

Do tego etapu planowania kuchni poniesiono koszt tylko 200 zł na wymiarowanie+ czas, który temu poświęcono. Zatem jeśli nawet nie rozważaliście zakupu mebli kuchennych w Ikea, może warto porównać ten projekt z projektem od stolarza.

Jeśli ostatecznie decydujemy się na projekt Ikea, przechodzimy ze sprzedawcą kolejno przez wybór blatów, frontów, oświetlenia i dodatkowych rozwiązań. Jeśli wszystko jest gotowe możemy składać zamówienie. I tu albo decydujemy się na transport -ceny będą zależały od gabarytów oraz dzielnicy, w której mieszkamy. Odbierając meble samemu, możemy oszczędzić na kosztach transportu (w przypadku ww. kuchni-oszczędność  ok. 300 zł), pod warunkiem, że dysponujemy odpowiednio dużym autem – meble będą w paczkach do samodzielnego montażu. Jednak trzeba pamiętać, że musimy odbiór zrobić nie później niż w 2 dni od zamówienia, w innym wypadku płacimy 20 zł za każdy dzień magazynowania (to istotne, zwłaszcza gdy w mieszkaniu mamy jeszcze ekipę remontową i istnieje ryzyko opóźnień).

Montaż możemy zrobić samemu wg samouczka https://www.ikea.com/ms/pl_PL/pdf/metod/Installation_guide_final_PL.pdf, znowu dostępnego na www lub zdać się na ekipę Ikea za odpowiednią opłatą. W przypadku tej kuchni montaż zlecono (można umówić termin dogodny dla siebie -nawet w weekend). Jest to ważne- od Wujka Dobrej Rady- wiemy, że warto być na montażu osobiście, odpowiedzieć na wszystkie pytania, których jest niemało, można zawsze zrobić jeszcze kosmetyczne zmiany, stwierdzić brak uszczelek i dopilnować jakości😊 Na koniec inwestor wspomniał, że dla niego najbardziej przekonujący w całym procesie wykonania zabudowy kuchennej był fakt, że przy płatnym wymiarowaniu i montażu można zgłaszać reklamacje i oczekiwać realizacji poprawek. Dlatego też nie omieszkał z tego skorzystać i twierdzi, że mając gwarancje na blat i montaż szafek, śpi spokojnie, bo Ikea „na telefon” jest zobowiązana przyjechać i poprawić obluzowane zawiasy, naprawić oświetlenie czy domykanie szuflad by nie było konieczności korzystania z własnego stawu skokowego czy kolanowego przy każdorazowej próbie wyciągnięcia patelni

 

Lejdi in de Remont życzy by kontakt z serwisem pozakupowym był tylko czysto hipotetyczną możliwością😉

 

DSC_8624DSC_4796DSC_4792JDR_4314DSC_2010DSC_8620