Remont never ending story za to na pewno z happy endem…o efekcie WOW domku nad jeziorem.

Zwykle mając na myśli działkę czy też domek letniskowy, mamy na myśli małą chatynkę, w której jest swojski klimacik, a rzeczy z naszego głównego domu dostały tam drugie życie. Mowa  oczywiście o tych sofach, których obicie się wysłużyło, ale żal wyrzucić, zdekompletowanych zastawach i innych zbiorach kolekcjonowanych przez lata, a przenoszonych na działkę w myśl zasady „przyda się”. Jeśli chodzi o domek nad jeziorem naszej bohaterki nie ma miejsca na te wszystkie „przydasie”, a z całego tego opisu zgadza się tylko jedno – to urocze miejsce na ziemi- ma wyjątkową atmosferę, za sprawą otoczenia, ale przede wszystkim właścicieli, którzy stworzyli Aniołowo.

Już sam rozmiar domku, nowe technologie takie jak podgrzewany podjazd na wypadek srogich zim czy rekuperacja (jakże modne ostatnio, ale i trudne słowo, które wyjaśnimy przy okazji) świadczą o tym, że pieszczotliwie określany domek nad jeziorem dostał wszystko co na dziś najbardziej zaawansowane.

Było nam dane zobaczyć rodzinny, wielopokoleniowy i demokratyczny wybór koloru chemii do ochrony drewna. Sprawa była o tyle trudna, że bezkompromisowa w kwestii jakości Iza wymarzyła sobie, żeby bale, z których zbudowany jest dom nigdy nie zmieniły koloru i zawsze były jasne. Przy tej okazji zdradziła nam, a my teraz Wam, choć zwykle dotrzymujemy tajemnic, że górale budując domek nad jeziorem, wspominali iż góralskie domki nie ciemnieją…Ponoć góralki  latem zbierają się w kobiecym gronie i w ramach pomocy sąsiedzkiej szorują drewno szczotkami z wodą i mydłem. Biorąc pod uwagę wyjątkową gościnność Izy i Piotra z pewnością nie narzekaliby na brak chętnych😉. My tam byśmy pisali się na taką akcję. Niemniej jednak niełatwa decyzja padła na profesjonalną Lazurę firmy Remmers, którą dom został zabezpieczony. Środek ma chronić drewno przed wilgocią, promieniami UV, zgnilizną i sinizną oraz pleśnią. Mając na uwadze powierzchnię do pomalowania nic też dziwnego, że decyzja inwestorów padła na środek klasy premium 3w1 (lazura, impregnat i środek gruntujący).

O tym, że gospodarze przywiązują wagę do detali przekonaliśmy się na etapie procesu decyzyjnego wyboru klamek, które wręcz musiały być przymierzone do stylowych, zakopiańskich drzwi. Dla przypomnienia były to klamki bramowe Sezam Kuchinox w niecodzienny sposób zamontowane, bo we wnętrzach. Nic też dziwnego, że ten remont jak najbardziej wpisuje się w kategorię pt. never ending story, skoro każdy element musi być przemyślany, przymierzony i nie ma mowy o rozwiązaniach tymczasowych. Nie o samą jakość tu chodzi, ale też o tworzenie nieszablonowego miejsca. Wyobraźnia właścicieli jest na tyle bogata, że potrafią łączyć nowoczesne z rustykalnym, technologię z retro. Najlepszym tego dowodem jest łazienka, za której efekt WOW brawa należą się architekt Oli Wieszczek.

Mawia się, że jak jest już kuchnia i łazienka to można mieszkać, a najtrudniejsze i najbardziej kosztotówrcze pomieszczenia za nami. Rozmach z jakim urządzono łazienkę budzi zachwyt a i pewnie zazdrość. Z ankiet wynika, że Polki wręcz marzą o wolnostojących wannach, znanych z reklam kolorowych magazynów, a które zwykle ze wzglądu na mały metraż łazienek pozostają w strefie pobożnych życzeń, bo chcąc je wstawić do domu trzeba by to zrobić w salonie dziennym z braku salonu kąpielowego😉 Poza piękną wanną marki Excellent dopełnioną wolnostojącą, podłogową baterią (uwaga koszt samej baterii ok. 2000 zł) na uwagę zasługuje fakt białej, podtynkowej armatury prysznicowej Deante, która ładnie współgra z delikatnymi kolorami całej drewnianej łazienki. Dodatkowym luksusem, na który mało kto może sobie pozwolić jest bidet. I oczywiście nie byłoby w tych rozwiązaniach nic dziwnego, przecież znamy je z minimalistycznych projektów hoteli, gdyby nie estetyczny efekt końcowy jaki wywołuje połączenie nowoczesnej armatury z łazienką z naturalnych bali drewnianych. Na etapie dyskusji o projekcie można by powiedzieć „to się nie uda”, a jednak jak widać efekt jest niebanalny i odważny jak sama Iza.

Nas rzuciła na kolana, żeby nie powiedzieć powaliła ta górna łazienka, wg projektu wyżej wspomnianej, a dopieszczona przez Izę detalami, które pokazujemy byście mogli inspirować się i nacieszyć oczy nawet jeśli nie macie takiego metrażu. My zaś życzymy Inwestorce, by w trakcie realizacji swoich wielkich marzeń o pięknym domku nad jeziorem a la „Nigdy w życiu”, który miał być  w zamyśle dodatkową motywacją w walce z chorobą, znajdowała czas, by się relaksować w tym domowym SPA między urządzaniem jednego a drugiego pokoju Aniołowa. Jesteśmy przekonani, że to remontowe never ending story będzie miało swój nie tylko remontowy happy end😊